Naprawiam, poprawiam, koryguję.
Kredki naostrzone; swoje niebo maluję od nowa :)
poniedziałek, 23 listopada 2009
piątek, 9 października 2009
Rosną zdrowo :)
Na specjalne życzenie Curli i jej Wiedźmy :)
Małe.
Koka jest piękna po ciąży, sierść jej błyszczy jak nigdy i wreszcie przypominać zaczyna syberyjkę :) Trudno jej zrobić dobre zdjęcie ...
pa!
Koka jest piękna po ciąży, sierść jej błyszczy jak nigdy i wreszcie przypominać zaczyna syberyjkę :) Trudno jej zrobić dobre zdjęcie ...
pa!
piątek, 25 września 2009
Czworaczki, dzień drugi :)
Koka poszła za głosem Matki Natury :)
Bez wątpienia pomógł jej w tym postawny mięśniak, którego widywałam podejrzanie często ...
O Koce ciągle myślałam jak o słodkim, małym, puchatym kłębuszku- choć w sierpniu skończyła rok. Kiedy stało się jasne, że nie jest już panienką - byłam mocno zaskoczona.
Jest ich czworo. Chyba dwóch chłopców i dwie dziewczynki, ale nie jestem jeszcze pewna. Jedno czarne, z białą łezką na czole, pozostałe z białymi skarpetkami, pręgowane - to po mięśniaku .
Cudne i rozczulające, mogę na nie nieustannie patrzeć ! :) (pozdrawiam tych nie lubiących kotów i proszę o zrozumienie !).
Koka - kwoka spisuje się znakomicie !
poniedziałek, 14 września 2009
Archeo, czyli ...
..."Przypadki Robinsona Kruzoe" Daniela Defoe.
Wydanie przejrzane, trzynaste.
Przedmowa Władysława Ludwika Anczyca napisana w Warszawie, 5 stycznia 1867roku.
Wydano w 1925 roku, w Krakowie.
Jak widać po pieczątce, książka kiedyś tam, zapewne przez moją Babcię?... nie została zwrócona do szkolnej biblioteki... Mam nadzieję, że zostanie to wybaczone 96-latce ;)
Bardzo stara i bardzo zniszczona książka; ciągle zapominam oddać do introligatora tego małego skarbu.
Najbardziej urzekają mnie te drzeworyty i ryciny :)
I fabuła, którą właśnie zamierzam sobie odświeżyć ...
Wydanie przejrzane, trzynaste.
Przedmowa Władysława Ludwika Anczyca napisana w Warszawie, 5 stycznia 1867roku.
Wydano w 1925 roku, w Krakowie.
Jak widać po pieczątce, książka kiedyś tam, zapewne przez moją Babcię?... nie została zwrócona do szkolnej biblioteki... Mam nadzieję, że zostanie to wybaczone 96-latce ;)
Bardzo stara i bardzo zniszczona książka; ciągle zapominam oddać do introligatora tego małego skarbu.
Najbardziej urzekają mnie te drzeworyty i ryciny :)
I fabuła, którą właśnie zamierzam sobie odświeżyć ...
środa, 26 sierpnia 2009
Tęcza
Jeszcze lipcowa. Podwójna .
Na większe szczęście? ;)
Być może to rekompensata za spadające gwiazdy, do których tego lata albo nie mam szczęścia, albo cierpliwości ...
Tymczasem mija sierpień i czernieje trawa.
Czas mija...
A kiedy jeżdżę na grzyby to okazuje się, że czas kurek powoli się kończy, za to pojawiają się inne grzyby.
Czas mija ...
Maliny za to w pełni; wczoraj dostałam prezent : około 6 kilo malin, prosto z krzaka !
Poczułam się jak małpa, która dorwała klucz do plantacji bananów :)
Serdeczności !
Na większe szczęście? ;)
Być może to rekompensata za spadające gwiazdy, do których tego lata albo nie mam szczęścia, albo cierpliwości ...
Tymczasem mija sierpień i czernieje trawa.
Czas mija...
A kiedy jeżdżę na grzyby to okazuje się, że czas kurek powoli się kończy, za to pojawiają się inne grzyby.
Czas mija ...
Maliny za to w pełni; wczoraj dostałam prezent : około 6 kilo malin, prosto z krzaka !
Poczułam się jak małpa, która dorwała klucz do plantacji bananów :)
Serdeczności !
piątek, 31 lipca 2009
Ostatni , lipcowy dzień...

Co prawda lato w pełni, ale jak co roku z ostatnim dniem lipca ogarnia mnie lekka nostalgia: wypatrywanie pierwszych oznak zbliżającej się jesieni...
Tak, to jeszcze daleko... Ale dnie są już krótsze... ranki i wieczory będą już chłodniejsze a słońce już nie takie samo...
Lipiec dał mi dużo słońca; opalone na brąz ciało, chodzenie boso po ciepłej trawie i wygrzane wreszcie kości :)
Czereśnie jak melony i wiśnie tak soczyste, dojrzałe i słodkie, jakich chyba nigdy wcześniej nie jadłam...
Jak Wam mija to lato?
Serdeczności :)
czwartek, 23 lipca 2009
Kropla. Wspomnienie deszczu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)








