piątek, 9 października 2009

Rosną zdrowo :)

Na specjalne życzenie Curli i jej Wiedźmy  :)

Małe.
Koka jest piękna po ciąży, sierść jej błyszczy jak nigdy i wreszcie przypominać zaczyna syberyjkę :) Trudno jej zrobić dobre zdjęcie ...


pa!

piątek, 25 września 2009

Czworaczki, dzień drugi :)








Koka poszła za głosem Matki Natury :)
Bez wątpienia pomógł jej w tym postawny mięśniak, którego widywałam podejrzanie często ...

O Koce ciągle myślałam jak o słodkim, małym, puchatym kłębuszku- choć w sierpniu skończyła rok. Kiedy stało się jasne, że nie jest już panienką - byłam mocno zaskoczona.

Jest ich czworo. Chyba dwóch chłopców i dwie dziewczynki, ale nie jestem jeszcze pewna. Jedno czarne, z białą łezką na czole, pozostałe z białymi skarpetkami, pręgowane - to po mięśniaku .
Cudne i rozczulające, mogę na nie nieustannie patrzeć ! :) (pozdrawiam tych nie lubiących kotów i proszę o zrozumienie !).
Koka - kwoka spisuje się znakomicie !

poniedziałek, 14 września 2009

Archeo, czyli ...

..."Przypadki Robinsona Kruzoe" Daniela Defoe.
Wydanie  przejrzane, trzynaste.
Przedmowa Władysława Ludwika Anczyca napisana w Warszawie, 5 stycznia 1867roku.
Wydano w 1925 roku, w Krakowie.

Jak widać po pieczątce, książka kiedyś tam, zapewne przez moją Babcię?... nie została zwrócona do szkolnej biblioteki... Mam nadzieję, że zostanie to wybaczone 96-latce ;)

Bardzo stara i bardzo zniszczona książka; ciągle zapominam oddać do introligatora tego małego skarbu.
Najbardziej urzekają mnie te drzeworyty i ryciny :)
I fabuła, którą właśnie zamierzam sobie odświeżyć ...

środa, 26 sierpnia 2009

Tęcza

Jeszcze lipcowa. Podwójna .
 Na większe szczęście? ;)
Być może to rekompensata za spadające gwiazdy, do których tego lata albo nie mam szczęścia, albo cierpliwości ...

Tymczasem mija sierpień i  czernieje trawa.
Czas mija...
A kiedy jeżdżę na grzyby to okazuje się, że czas kurek powoli się kończy, za to pojawiają się inne grzyby.
Czas mija ...

Maliny za to w pełni; wczoraj dostałam prezent : około 6 kilo malin, prosto z krzaka !
Poczułam się jak małpa, która dorwała klucz do plantacji bananów :)

Serdeczności !

piątek, 31 lipca 2009

Ostatni , lipcowy dzień...


Co prawda lato w pełni, ale jak co roku z ostatnim dniem lipca ogarnia mnie lekka nostalgia: wypatrywanie pierwszych oznak zbliżającej się jesieni...
Tak, to jeszcze daleko... Ale dnie są już krótsze... ranki i wieczory będą już chłodniejsze a słońce już nie takie samo...

Lipiec dał mi dużo słońca; opalone na brąz ciało, chodzenie boso po ciepłej trawie i wygrzane wreszcie kości :)
Czereśnie jak melony i wiśnie tak soczyste, dojrzałe i słodkie, jakich chyba nigdy wcześniej nie jadłam...

Jak Wam mija to lato?

Serdeczności :)

czwartek, 23 lipca 2009

Kropla. Wspomnienie deszczu...


Uwielbiam gorące dni ... Przyznaję jednak, że z tęsknotą myślę o tym, by spadł deszcz i by znów móc złapać pełny oddech ...

poniedziałek, 13 lipca 2009

Przedświt

Czas ciszy, pierwszych ptaków i rosy.
Nawet kolory są małomówne. Inne. Trochę jeszcze księżycowe ...

Przed świtem mam więcej nadziei niż wieczorami; przed świtem czuję, że wszystko jest możliwe, że mam przed sobą białą kartkę, którą od początku do końca mogę zapisać od nowa...




Ps.
Po wgraniu na nowo oprogramowania nie mogę rozgryźć, dlaczego niemożliwym stało się zamieszczanie komentarzy na bloggerze. Wszystkie znane mi sposoby zawodzą, zakładka pomocy bloggerowej okazuje się nieprzydatna...
Ech, blondynką być...
W ciągu najbliższych kilku dni mam nadzieję to jakoś naprawić.
Tymczasem wszystkich serdecznie pozdrawiam ... :)